Cierpienie i przyjemność- motywacja do działania?

Posted by Agnieszka Zych
on Maj 04, 2014

ja8Często zastanawiam się dlaczego tak wiele z nas często odkłada przejście na dietę? Dlaczego tak często unika rozpoczęcia treningów?

CIERPIENIE i PRZYJEMNOŚĆ! Wszystko, co robimy, robimy albo z potrzeby uniknięcia cierpienia, albo z potrzeby zyskania przyjemności. Kiedy ścigałam się w rajdach Adventure Race i przebywałam na trasach najcięższych zawodów na świecie od 3 do 5 dni- często słyszałam pytanie- Aga jak ty możesz mieć z tego przyjemność…A jednak ja miałam swoje przekonania i swoje wartości…Dziś chcę wam przybliżyć jak odczuwanie cierpienia i przyjemności może mieć wpływ na decyzję o podjęciu zdrowego odżywiania.
Wiele osób mówi o chęci przejścia na dietę i dokonania zmian, które chce wprowadzić w swoim życiu. Ale też wiele z tych osób nie może się przełamać do działania. Sama tego doświadczam również w innych dziedzinach życia. Czuję się wtedy sfrustrowana, nawet zła na siebie, ponieważ wiem , że powinnam podjąć jakieś działania, ale nie potrafię sama siebie do tego nakłonić.
Podstawową przyczyną tego stanu rzeczy jest to, że próbujesz zmienić swoje zachowanie, które jest SKUTKIEM, zamiast zająć się kryjącą się za nim PRZYCZYNĄ.
Czym w końcu jest nawyk odkładania wszystkiego na później? To ociąganie się to sytuacja, kiedy wiesz, że powinnaś coś zrobić, ale tego nie robisz. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: na jakimś poziomie świadomości jesteś przekonana, że podjęcie danych działań w danej chwili przyniosłoby ci więcej szeroko rozumianego cierpienia niż ich odłożenie na później.

W końcu co się stanie jeśli zaczniesz dietę i przecierpisz wszystko, co jest związane z głodzeniem się i poświęceniem, tylko po to, by później znów przytyć i wrócić do obecnej wagi? A jeśli poświęcisz tak dużo czasu i pieniędzy i to stracisz? Po co więc próbować?
Dlaczego ludzie, którzy znoszą cierpienia, nie chcą się zmienić? Może jeszcze nie doświadczyli wystarczająco wielu cierpień, nie osiągnęli jeszcze granicy, którą nazywa się PROGIEM EMOCJONALNYM.
Wiele z was przeżyło już kiedyś chwilę, w której powiedziała sobie: „Dość tego, nigdy więcej, muszę coś zmienić!”
Może było to wtedy, kiedy zorientowałaś się, że nie mieścisz się już w stare ubrania albo za bardzo męczysz się wchodząc po schodach. Powiedziałaś sobie w końcu „Dosyć!” – i podjęłaś decyzję. Co stanowiło motywację tej decyzji? Chęć usunięcia z życia cierpienia i przywrócenia przyjemności – przyjemności wynikającej z dumy, przyjemności, jaką daje komfort, przyjemności związanej z wysoką samooceną i tej wynikającej z prowadzenia życia, na jakie zasługujesz.

Wiele razy próbujemy naprawić system przyjemność- cierpienie. Przez jakiś czas trzymamy się diety, ale w końcu tracimy zapał, ponieważ sprawia nam ona zbyt wiele cierpienia. ROZWIĄZUJEMY PROBLEM NA KRÓTKO, JEDNAK JEŚLI NIE ZLIKWIDUJEMY PRZYCZYNY PROBLEMU, POJAWI SIĘ ON PONOWNIE.
Aby zmiana była trwała, musimy swoje dawne zachowanie skojarzyć z cierpieniem, a nowe z przyjemnością. Musimy to nowe skojarzenie warunkować dopóty, dopóki nie stanie się stałe.
Pamiętaj, że każdy z nas zrobi więcej dla uniknięcia cierpienia niż dla zyskania przyjemności. Przejście na dietę i pokonanie własnego cierpienia za pomocą siły woli nigdy nie trwa długo, po prostu dlatego, że unikanie tuczących, ale smacznych posiłków wciąż kojarzy nam się z cierpieniem.
Aby ta zmiana trwała długo, musimy skojarzyć cierpienie z jedzeniem tuczących posiłków po to, by nawet o nich nie myśleć, natomiast przyjemność czerpać zjedzenia tych potraw, które nas odżywiają, a nie tuczą.  Ja tak traktowałam jedzenie kiedy startowałam w zawodach. Ludzie sprawni i zdrowi są przekonani, że nic nie smakuje lepiej niż zdrowe posiłki. Często też z przyjemnością odsuwają oni od siebie talerz, na którym jeszcze znajduje się jedzenie. Symbolizuje to dla nich fakt, że w pełni panują nad własnym życiem.

Comments are closed.